Tadam!

Tadam!

Jak już kilkakrotnie wspomniałam Pan Mąż przywozi z pracy palety jednorazowe, z których robi donice, ławeczki czy tnie na opał. Od wiosny sterta palet powiększyła się do takiego stopnia, że postanowiliśmy coś z tym zrobić. I tak oto powstał kolejny projekt.


Rozpoczęliśmy z przytupem, dzięki czemu udało się nam go stworzyć w pięć dni, oczywiście niepełnych, bo pracowaliśmy od popołudnia. Pan Mąż złożył całą konstrukcję, a moim zadaniem było malowanie i  pomoc doraźna.


DREWUTNIA


Początkowo plan zrobienia drewutni był inny. Miała być wykonana całkowicie z palet, ale doszliśmy do wniosku, że deski są nierówne i efekt wcale nie będzie taki ładny. Deski paletowe posłużyły nam do zrobienia dachu, a do pokrycia całości użyliśmy podbitek (boazeria), które łączy się ze sobą.  Lista zakupów była o wiele dłuższa: płyty chodnikowe, kostka, piasek i podsypka betonowa posłużyły do ukształtowania podłoża; kotwy, belki i podbitki do stworzenia stabilnej konstrukcji; gonty do pokrycia dachu. W planach jest również orynnowanie i ustawienie drewnianej beczki.


Aby przygotować podłoże trzeba było zerwać darń. Oj mieliśmy zagwozdkę co z nią zrobić...



Jeszcze wtrącę kilka słów o doborze miejsca. Często siadamy wieczorem i patrzymy na pracę jaką wykonaliśmy, przy okazji omawiając, co jest jeszcze do zrobienia i jak co się komu marzy. W pewnym miejscu przy płocie jest luka w żywopłocie i większość aut zawracając, wpatruje się nam w ogródek i podziwia jak pluskamy się w basenie. Także wypełniliśmy lukę, osłaniając się od gapiów, przy tym dodaliśmy sobie ładny widok drewna :)


Nie będę się rozpisywać co robiliśmy po kolei. Jakby ktoś potrzebował to chętnie odpowiem na pytania, choć pełno inspiracji i cennych informacji znajdziecie w internecie. Napiszę tylko, że taka pucha starczyła :)


Po skończeniu drewutni nie było czasu na laury. Pocięte i ustawione deski pod domem poprzewoziłam w nowe miejsce. Natomiast nietkniętą stertę palet musieliśmy przerobić. Zdradzę Wam sekret... Zostało nam tego tyle, że do zimy nie zdążymy :P



Choć jeszcze tyle roboty przed nami to i tak cieszy nas ten widok :)


The end :*
Ruszamy z nowym projektem

Ruszamy z nowym projektem

Kiedy następuje "Dzień Matki Boskiej Pieniężnej" bierzemy nogi za pas i lecimy do marketów budowlanych, w poszukiwaniu potrzebnych materiałów. Oczywiście pod koniec miesiąca obmyślamy wspólnie jaki będzie kolejny projekt, rozpoczynając od wnętrza (wykończeniówka), a kończąc na ogrodzie. Zaglądamy do "internetów" szukając inspiracji, potem spisujemy na kartce potrzebne rzeczy i będąc już w sklepach porównujemy ceny i jakość produktów. Często się zdarza, że "przebitka" cenowa między marketami jest ogromna. A nawet ostatnio Pan Mąż zajechał do "sklepu z kamieniami" (jak inaczej go nazwać?) i okazało się, że kamienie i piasek kupowane na tony można kupić o wiele taniej. No nie mieliśmy pojęcia :P

Gdy auto po wielkich zakupach jest już rozpakowane to bierzemy się do roboty :)

Jak myślicie, co to będzie?


Przypominam, że naszym pierwszym większym projektem była pergola pod winogrona. Mniejsze - pergola na kiwi, ławki, pergola pod jeżynę i doniczki.

Do następnego postu :)

Gosia

PS. paskudnie u nas pada.
Święto Matki Boskiej Zielnej

Święto Matki Boskiej Zielnej

W ostatnim czasie z religijnością mi nie po drodze, ale jak co roku zjawiam się na mszy w Matki Boskiej Zielnej. Zawsze mam ze sobą bukiet z "pierwocin mojej ziemi", co nie jest niestety częstym już widokiem wśród wiernych. A przecież każdy ma wokół bloku czy domu kawałek trawnika, z którego mogą zerwać trochę ziela. Taki bukiet może być też pretekstem do przejażdżki rowerem za miasto czy odwiedzenia działki znajomych. Uwielbiam jak oprócz mnie siedzi osoba z bukietem rożnych kwiatów, często niepasujących do siebie, ale podziwiam trud wykonania. Pamiętajmy, że przynosząc wiązanki zbóż, owoców i roślin dziękujemy Maryi za pomoc w ciężkiej pracy w ogrodzie lub na roli, za opiekę na nami i plonami. 


Gdy czytałam w internetach o tym święcie natknęłam się na legendę, od której to wszystko się zaczęło. A mianowicie Apostołowie po otwarciu grobu Matki Bożej nie znaleźli tam Jej ciała, a jedynie same zioła i kwiaty i na tę pamiątkę święci się kwitnące zioła, kwiaty, zboża, owoce, warzywa.


W moim bukiecie króluje żółta róża, floksy, liście buraków, mięta i chwasty, w tym krwawnik z trawnika, rdest i jakaś trawa z warzywnika. Lubie chwasty, które ładnie się prezentują :)



Udanego dnia :)
U nas dziś świeci słoneczko
Obornika moc

Obornika moc

Z doświadczenia już wiem, że obornik w ogrodzie to podstawa. W jesienią zeszłego roku nawieźliśmy warzywnik obornikiem kaczym, pochodzącym z rodzinnego gospodarstwa (od strony Pana Męża) a plony są zaskakujące. Wcześniej używaliśmy tylko kompostu, który nawoziliśmy wiosną i warzywa wcale nie były takie duże. Od zawsze zazdrościłam sąsiadce, która pokazywała mi swoje dorodne rzodkiewki. Teraz mam i ja :)

Na zdjęciu pomidory gruntowe karłowe BIO
Informacje o oborniku i jego zastosowaniu można przeczytać na portalu Niepodlewam.pl.

tegoroczne buraki
słonecznik samosiejka

Ja natomiast chciałam się skupić na na tym, gdzie szukać kompostu. Ja, miastowa, miałam zawsze z tym problem. Najlepiej obornika szukać wśród rodziny i znajomych, przez FB i OLX (są również ogłoszenia oddam za darmo) albo na tablicy przy działkach ogrodniczych. Można zamówić indywidualnie z dowozem bądź zgrać się z Działkowcami. Jesienią, wybierają między sobą przewodniczącego i zamawiają auto. Obornik przywożony jest wtedy w workach. Na mój warzywnik musiałabym wydać ze 150zł. Najlepiej nawóz ten kupować ze sprawdzonych źródeł, bo niekiedy w opakowaniach mogą znaleźć się nieprzetworzone części jedzenia, liście czy patyki. 

tegoroczne papryczki chilli

Dzięki poradom Kasi Bellingham zaczęłam korzystać również z kurzego obornika granulowanego. Koszt 1kg worka wyniósł mnie z 15zł, a był dość wydajny. Użyłam go pod krzewy i kwiaty a także stosowałam przed sadzeniem roślin do gruntu i donic.



Żegnam się leniwie w prawdziwie leniwą niedzielę :)
Copyright © 2016 Ogród przydomowy - blog ogrodniczy , Blogger