Spacer po Parku Oliwskim W Gdańsku

Spacer po Parku Oliwskim W Gdańsku

Z końcem czerwca strzeliła mi 30-tka i prezentem jaki sobie wymarzyłam był spacer po Parku Oliwskim. I w końcu nadszedł taki weekend, w którym owe marzenie się spełniło. Niehandlową niedzielę rozpoczęliśmy przechadzką po magicznym Parku Oliwskim...


Zdjęcia nie odwzorują tego klimatu. Cisza, spokój, szum drzew i wszędobylska zieleń! W trakcie pokonywania kolejnych kroków odkrywaliśmy co rusz to piękniejsze zakamarki. Stawy i sadzawki z lilią wodną, wysokie żywopłoty, stare gatunki iglaków, wymyślne tunele i ścieżki. I wiewiórki przeskakujące z trawy na drzewa i drzew na trawę. Bajka!

fotografia: Szczepan Chrabąszcz


W całym parku można napotkać kamienne i metalowe rzeźby, tworząc galerię sztuki współczesnej. Niektóre z nich ukryte są pod drzewami, a inne można wypatrzeć ze ścieżki. Dodają uroku temu miejscu...





Jeśli na urlop wybieracie się nad morze to nie możecie ominąć tego miejsca! Najpiękniej jest rankiem, gdy nie ma tłumów i można rozkoszować się w ciszy tym klimatem. 

I jak? Skuszeni?


sprawdź usługi ogrodnicze

Kompleksowe usługi ogrodnicze

Zajmę się Twoim ogrodem


Poznajmy się bliżej!

Poznajmy się bliżej!


Drogi Czytelniku,

Od dziś możesz poznać mnie bliżej, zaglądając do uzupełnionej zakładki O MNIE. Opowiadam w niej jak to się stało, że jestem tu gdzie jestem, skąd wziął się pseudonim Chrabąszczyk i dlaczego blog traktuję jak pasję a nie formę zarobku. Od paru lat jestem czytelniczką wielu inspirujących blogów i lubię wiedzieć więcej o ich autorach, nie tylko to, co piszą. Jeżeli Ty też jesteś taką ciekawską osobą to zapraszam do poznania mnie bliżej :D



Blog ma swoich stałych komentatorów, za co ogromnie Wam dziękuję. Ale są też osoby nieco bardziej skryte. Chciałabym poznać każdego z osobna, dlatego przedstawcie się, zadajcie mi pytania Was nurtujące albo napiszcie, co chcielibyście przeczytać na blogu. Może czegoś tu brakuje? Ze statystyk wnioskuję, że najbardziej lubicie tematy związane z wykonywaniem przez nas rzeczy do ogrodu. Choć najwięcej wejść ma post: 'Co zrobić z plastikowymi doniczkami?' Bo kto nie ma z nimi problemu? ;)
Beczka na deszczówkę zakupiona, także oczekujcie na blogu jej przemiany. Poza tym chcę odświeżyć kilka starych, ale ciekawych postów. Myślałam też o wprowadzeniu newslettera, ale RODO przekonał mnie, żeby zbytnio się z tym nie spieszyć :P
Niezmiennie zapraszam Was na moje konto instagramowe. No może nie codziennie się odzywam, ale wpadam, gdy wydarzy się coś interesującego albo będę miała chwilkę na wrzucenie zdjęcia. Bo wiecie, na napisanie posta i to jeszcze ciekawego, trzeba poświęcić parę dobrych godzin. A pomysłami nie zawsze sypię jak z rękawa. Zapraszam zatem po więcej Ogrodu Przydomowego na insta ;)


https://www.instagram.com/chrabaszczyk_to_ja/

Kto wpada?



sprawdź usługi ogrodnicze

Kompleksowe usługi ogrodnicze

Zajmę się Twoim ogrodem


Odnawiamy wiklinowe meble

Odnawiamy wiklinowe meble



Parę lat temu kupiliśmy komplet wiklinowych mebli do ogrodu. Niestety często pozostawał na tarasie w czasie deszczu, przez co się zniszczył. Nie wyrzucimy takich dobrych mebli - postanowione - odnawiamy!

Jak widać na zdjęciu poniżej, siedziska były w dobrym stanie, ponieważ chroniły je poduszki dołączone do zestawu. Natomiast oparcia i nogi krzeseł bardzo zszarzały, tak samo jak blat stołu. Komplet od kupna był pokryty bejcą, taką "lisią". Lubimy meble w kolorze naturalnym lub zbliżonym do naturalnego, dlatego nie pomalowaliśmy ich na biało ani w innym żywym kolorze.


Zaczęliśmy od wyczyszczenia mebli z kurzu za pomocą zmiotki. Następnie Mężu Mój zabrał się za pokrycie mebli pierwszą warstwą farby olejnej w kolorze rudym. Po wyschnięciu, całość przemalował mieszanką rudego z białym, metodą suchego pędzla. Muszę przyznać, że pierwszy kolor trochę mnie przeraził. Wyobraziłam sobie ściany klatki schodowej w moim rodzinnym bloku ;) Ale efekt końcowy miło mnie zaskoczył :D


Kolor pokryty jest równomiernie, a meble wyglądają nietuzinkowo. Są piękne!


Poduszki dołączone do zestawu są bardzo jasne, a pozostawione na tarasie przez cały sezon okropnie się pobrudziły. Niestety zabrudzenia nie znikły po wypraniu ich w pralce. Chcę zatem kupić materiał i uszyć na nie poszewki z rzepami, które będę mogła zdjąć i wyprać. Ale o tym na pewno jeszcze przeczytacie ;)



Odświeżaliście kiedykolwiek wiklinowe meble?
Podzielcie się opinią w komentarzu ;)


sprawdź usługi ogrodnicze

Kompleksowe usługi ogrodnicze

Zajmę się Twoim ogrodem


Jest i maliniak!

Jest i maliniak!


Od zeszłego roku planowałam założenie maliniaka, tzn. rabaty z malinami tylko na 5 sadzonek. O uprawie malin nie pamiętałam za wiele z dzieciństwa. No może poza wspaniałym smakiem i tym, że każdy owoc trzeba sprawdzić, żeby robaka nie zjeść ;) Natomiast musiałam się dokształcić pod względem uprawy. Najbardziej interesuje mnie to jak postępować z sadzonkami malin, aby dawały jak najwięcej owoców. Nie chciałam zawalać się literaturą, zresztą nie lubię czytać nocą, więc wybrałam poradnik w wersji kieszonkowej z wiedzą w pigułce, z najważniejszymi zagadnieniami, opartymi na doświadczeniu autorki.


W poradniku Justyny Krulczuk "Uprawa malin w ogrodzie i gospodarstwie" oprócz cennych rad są przepyszne przepisy kulinarne z malinami w roli głównej, a zdjęcia są tak kuszące, że mam ochotę zjeść kartki :P Książka jest bardzo czytelna, a dzięki małemu formatowi zmieści się do kieszeni fartucha i mogę wyjąć ją w każdej chwili, gdy potrzebuję z niej skorzystać.


No dobrze, ale zanim będę się zajadać własnymi malinami to trzeba zasadzić krzaczki. W zacienionej części warzywnika, pod płotem, niedaleko chrzanu i szczawiu, znalazłam idealne miejsce dla moich sadzonek. No olśniło mnie w końcu po tylu nieudanych próbach zagospodarowania terenu :)
Po przygotowaniu ziemi, tzn. odchwaszczeniu i dokarmieniu granulowanym obornikiem końskim. (tak, wiem, kurzy lepszy, ale kupiłam w zeszłym roku z ciekawości), posadziłam sadzonki dostatecznie głęboko, podlałam i wyściółkowałam słomą. I przyznam się Wam, że zapomniałam nazwy odmiany, taki ze mnie ogrodnik pffff :P



Maliny po miesiącu od posadzenia

To, o czym muszę pamiętać to jesienne przycinanie, odchwaszczanie, podlewanie w czasie suszy i dokarmianie gleby. Muszę też zadbać, aby żarłoczne przebrzydłe ślimaki nie polubiły młodych listków.  Znalazłam na to super sposób. Pewnie o tym niedługo przeczytacie. Bądź co bądź musiałabym jeszcze chyba trochę dokwasić te malinki. Co polecacie naturalnego? Fusy z kawy, herbaty, a może ocet? 


sprawdź usługi ogrodnicze

Kompleksowe usługi ogrodnicze

Zajmę się Twoim ogrodem


Przyjemność przede wszystkim

Przyjemność przede wszystkim

Witajcie!

Od kiedy Mały Chrabąszczyk pojawił się na świecie dni tak szybko uciekają, że nie nadążam za nimi. Niedawno był marzec i pierwsze wysiewy, a dziś ogród oszalał od nadmiaru chwastów. Warzywnik tak zarósł, że podczas porannego  kilkuminutowego obchodu udaję, że tego nie widzę ;) I świat nadal jest taki piękny :D


A tak, wprowadziłam do swojej codziennej rutyny kilkuminutowy poranny obchód, głównie dlatego, żeby mi całkiem wiosna i lato nie uciekły. Obchód, może troszkę na wyniośle brzmi, po prostu wychodząc z psem, wyrzucam przy okazji obierki do kompostownika i patrzę, co od dnia poprzedniego się zmieniło, co już można zebrać, a co jest jeszcze do zrobienia, gdy będzie już taka możliwość.
Na początku wiosny praca w ogrodzie szła nam sprawnie, dziecię współpracowało, Mąż wcześniej do domu z pracy wracał, a weekendy były nasze. Otworzyliśmy kompostownik i wysypaliśmy przerobioną część do warzywnika. Na warstwie kompostu zrobiłam zagony i posiałam to, co już można było, a to czego jeszcze nie, nadal czeka na wysianie. Ujarzmiliśmy truskawki i podsypaliśmy je słomą. Posadziliśmy maliny, borówki amerykańskie i jagodę kamczacką. Mąż zadbał o meble i pergole, a ja pieliłam wszystko jak leci.

Gdzieś tu były ziemniaki? ;)


Ale bądźmy szczerzy, czas pędzi nieubłaganie, warzywnik zarósł i rabaty z kwiatami też i jeszcze trawa rośnie jak szalona, ale jak już się weźmiemy za robotę to się za nami kurzy ;) Dziecię oddajemy pod opiekę Babci i w 3 godziny można już coś zrobić. W moim super nowym, praktycznym i kobiecym fartuszku firmy Lavandera robota idzie pełną parą. A tak! Jest idealny do pielenia, kopania, przycinania, podlewania, a nawet krótkiej niedzielnej wizyty w ogrodzie czy na działce. Nie wierzę, że wpadacie do swojego raju na chwilę i nawet nie wyrwiecie tego chwasta, co zaplątał się w buraczkach albo nie zerwiecie czerwoniutkiej truskaweczki. A po chwili okazuje się, że jesteście ufajdani od stóp do głów :) Tak, znam to!


Mam jeszcze jedną ogromną wadę, zawsze gubię różowego fiskarsika i potem Mąż się na mnie denerwuje, ja latam jak z pieprzem po domu i ogrodzie, zastawiając się gdzie go położyłam. I takim oto cudem, co roku mam nowy sekator i gderającego Męża nad głową. Organizer - fartuszek potrafi oszczędzić czas, nerwy Męża i moje uszy, bo ma mnóstwo przegródek. Ponadto, szybko się go nakłada i zdejmuje, gdyż posiada klamrę zatrzaskową, a nie zwykłe pasy do wiązania. Zatem nawet w rękawiczkach jestem w stanie go rozpiąć.
A która z Was przeglądając garderobę odkłada stare i podniszczone ubrania do pracy w ogrodzie? Koniec z tym! Na stronie www.lavandera.pl są jeszcze inne piękne ogrodnicze fatałaszki. Ta firma wie jak dbać, abyśmy wyglądały kobieco a zarazem czuły się komfortowo, pracując w ogrodzie.



A teraz przerwa w pracy, ma ktoś ochotę  na pierwszą truskaweczkę w sezonie? :)


A jak w Waszych ogrodach? Rozkoszujecie się na co dzień tym co dookoła, a potem nadrabiacie wszystko w jeden dzień czy wręcz odwrotnie?

sprawdź usługi ogrodnicze

Kompleksowe usługi ogrodnicze

Zajmę się Twoim ogrodem


Copyright © 2016 Ogród przydomowy - blog ogrodniczy , Blogger