"Jabłkowanie" i zdecydowane "niechcemisie"

"Jabłkowanie" i zdecydowane "niechcemisie"

No pogoda za oknem tak beznadziejna, że się w ogóle z łóżka wyjść nie chce... Postanowiłam wstać dziś jednak wcześniej i zadrobić zaległości w obowiązkach domowych i blogowych. Post miałam napisać wczoraj od razu po robocie w ogródku, ale jak to w niedzielę jeszcze bardziej "niechcemisie". Wczoraj jednak Pan Mąż zagonił nas do roboty, bo jabłka trzeba było wyzbierać i liście spod drzew zagrabić. I tak żeśmy robili...


Po wyzbieraniu wszystkich jabłek i zagrabieniu liści, które wylądowały w kompostowniku za radą Pani Mamy posypialiśmy miejsce pod jabłonką wapnem. Głownie dlatego, że dużo jabłek pod nią pospadało i pogniło. Zobaczymy czy coś to da :)



I to by było na tyle dziś...
Pomimo pogody życzę udanego dnia :)

Ostatnie zbiory i...

Ostatnie zbiory i...

Niedziela, jak to niedziela. Dla mnie pracująca, oczywiście w domu i ogrodzie. Pozbierałam wszystkie papryczki, zielone też.



Marchew również wykopałam. Sporo jest.  Przekopałam nawet kawałeczek, chociaż tak strasznie mi się nie chciało. Niedzieli kawałek chciałam dla siebie :) Najważniejsze, że Familiada obejrzana - taki fetysz z dzieciństwa :P


* * *

Ogrodnicze książki otrzyma


Kochana, napisz mi swojego maila w komentarzu. Odezwę się. Zostawiłabym Ci komentarz, ale nie chcę zakładać Google+.
Zajrzałam. Cudowny ogród posiadasz, zatem książki na pewno się przydadzą :)

Gratuluję :)


 Chrabąszczyk :)

Winobranie DIY cz I

Winobranie DIY cz I

Ogród w ostatnim miesiącu poszedł w odstawkę. Jego miejsce zajął remont domu. Dosłownie. W zeszły weekend pomalowaliśmy budynek od zewnątrz (ja, Pan Mąż i Pani Mama). Co prawda 2 dni wycięte z życia, ale nasze plany się w końcu realizują. Cały czas jesteśmy w trakcie wykańczania domu, a robiąc to swoimi rękami, wszystko przeciąga się w czasie. Oby pogoda dopisywała jak najdłużej :)

Dziś, z okazji niedzieli, robota była lekka. Oprócz prac okołodomowych zabraliśmy się za zbiór winogron i za produkcję domowego winka. Robimy je od paru lat, także doświadczenie nabyte.


Winogrona zebrane. Zatem zaczynamy.

to tylko część zbiorów
Pani Mama oddziela owoce od szypułek.


Pan Mąż rozgniata owoce. Ważne. Nie myjemy owoców! To na nich znajduje się cukier.


A ja - operator łyżeczki, przeciskam zgniecione owoce przez lejek do butli. Między partiami dosypuję po 1 kg cukru.



W tym roku zakupiliśmy w Castoriamie (z tego co wiem - najtaniej) większą butlę, 50-ciolitrową. Zużyliśmy 5kg cukru. 
Po wypełnieniu butli owocami i cukrem Pan Mąż nałożył korek i rurkę wypełnioną wodą. Całość odstawiliśmy do kuchni pod stół.


Dalsza część produkcji wina za jakiś czas :)

Przypominam o rozdaniu, dzięki któremu możesz zgarnąć 3 książki ogrodnicze. Zapraszam :)

http://ogrodprzydomowy.blogspot.com/2016/09/to-co-nas-nie-zabije-to-nas-wzmocni.html
kliknij na zdjęcie
Chrabąszczyk :)
Copyright © 2016 Ogród przydomowy - blog ogrodniczy , Blogger