Jak oszczędzam wodę w ogrodzie

Jestem bardzo ekologiczna w kwestii oszczędności wody w domu i ogrodzie oraz segregacji śmieci. Pilnuję tego wszystkiego i ganiam przy tym moich domowników. Oj nie mają lekko :)
Muszę zaznaczyć od razu, że nie posiadamy osobnego kranu do wody ogrodowej, co wiąże się z wyższymi rachunkami. Nie korzystamy ze zraszaczy i nie mamy zainstalowanego oczka wodnego. Nadmienię, że nie podlewam roślin codziennie tak jak to robią działkowicze, a jedynie te rośliny, które wymagają wody. W innym przypadku czekam na ulewę. Nie oszukujmy się, woda jest droga, dlatego robię wszystko, żeby na niej zaoszczędzić. To nie oznacza, że się nie myję ;o:) Zanim zaczęłam oszczędzać wodę, rachunki w moim gospodarstwie domowym wynosiły ponad 200zł za 2 miesiące przy 3 dorosłych osobach. Dziś jest to o 50zł mniej. Nie będę się rozpisywać co robię w domu, aby zużycie było mniejsze, natomiast zajmę się kwestią ogródka. 
Największą oszczędność wody otrzymuję przez zbieranie wody deszczowej. Korzystam z 'pięknych' beczek. Na rynku dostępna jest też droższa inwestycja jak automatyczny system podlewania. Deszczówka ma wiele zalet, m.in. nie zawiera chloru ani innych substancji, jest miękka i letnia. Do beczki możemy przykręcić kran, aby mieć łatwiejszy dostęp do wody (inspiracja).
Może wiecie jak w tani sposób ozdobić beczki? Nie wyglądają zbyt efektownie.


Marnotrawstwem byłoby nie skorzystanie z wody domowej. Zakupiłam zatem wiaderka po 5zł z Tesco i wykorzystuję je do zebrania wody. Posiadamy piec gazowy do ogrzania domu i wody, więc zanim woda w rurach zrobi się  ciepła, zleci zimna. Trochę zagmatwane :) Podkładam wiaderko pod prysznic, do wanny, umywalki czy zlewu.


W poprzednim poście pisałam o używaniu wodzy szarej, pozostałej po domowym myciu, kąpieli i praniu. Co do tego jestem sceptyczna, korzystam z prysznica i używam zapachowych żeli pod prysznic, szamponów i płynu do mycia naczyń. Stosuję jedynie mydło szare.

W kuchni wody zużywa się więcej, np. do płukania i gotowania warzyw. Ostatnio użyłam do podlania wody po płukaniu ziemniaków, bogatej w potas. Korzystamy z parowaru i po zrobieniu potrawy w zbiorniku znajduje się woda z wieloma składnikami odżywczymi. Można użyć też wody po gotowaniu jaj bądź warzyw (bez soli).

Oszczędzam wodę również poprzez ściółkowanie. Używam słomy, świeżo skoszonej trawy czy kory. Taka ściółka chroni glebę przed nagrzaniem i wyparowywaniem wody. Ponadto słoma odstrasza ślimaki, a kora bardziej zakwasza glebę.



Podlewając rośliny, kieruję strumień wody do korzeni, nie do liści. Podlewam rano lub wieczorem, dzięki czemu parowanie wody jest ograniczone. 

W sklepach ogrodniczych dostępny jest też hydrożel, który magazynuje wodę w doniczkach i pojemnikach (opis). Tańszym sposobem mogą okazać się zmięte szare gazety wyłożone na dno doniczek przed posadzeniem roślin. Gazety należy zwilżyć wodą, wyłożyć ziemią i posadzić rośliny. Woda utrzyma wilgoć w doniczkach.


13 komentarzy:

  1. no brawo,takie zachowanie się ceni i popiera :))
    ja mam hydrofor z wodą gruntową zamontowany,więc nie oszczędzam i powiem,że daje to duży komfort

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jaki jest koszt założenia takiego sprzętu?
      Pewnie masz własną studnię. W mieście i tak bym chyba płaciła za wodę, tylko ogrodową.

      Usuń
  2. Jestem jak najbardziej na tak! Posiadamy wprawdzie hydrofor, ale od przybytku (nadmiaru wody) głowa nie boli.Mam dwie beczki wkopane w ziemię, do których odprowadzam część wody, zbiornik metalowy na podstawie, betonowy krąg w ziemi, który tworzy oczko wodne i zbiera deszczówkę...
    Ps. Ściółkuję namiętnie :D
    Pozdrówka

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo mi się podoba ten post:) Większość roślin można przyzwyczaić do niepodlewania.

    OdpowiedzUsuń
  4. Oszczędność przez duże O, to się chwali , ale w ogrodzie zbytnio oszczędzać się nie da , ja też zbieram deszczówkę [ 3 pojemniki po 1000 l. ] ale to wystarcza na donice i pomidory [ po folią] jednak gdy deszcz nie pada i są upały włączam zraszacze [ jeśli coś posadzę ] muszę liczyć na pewne koszty, są krzewy , które wymagają wilgotnego podłoża - rododendrony, hortensje i wiele innych nie wspomnę o kwiatach jednorocznych, które maja płytki system korzeniowy . oszczędność w mieszkaniu to zmywarka, prysznic zamiast wanny , pozdrawiam Dusia

    OdpowiedzUsuń
  5. Post jest super! Bardzo inspirujący!

    OdpowiedzUsuń
  6. Popieram, sama też mam problem ze zużyciem wody. Ogród w większości jest solidnie wyściółkowany. Dokładnie też wiem które rośliny źle znoszą suszę i te są podlewane w pierwszej kolejności. Zbiorniki na deszczówkę mamy wkopane w ziemię. Bywa jednak że i węże ogrodowe idą w ruch.
    Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo interesujący i przydatny post:) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Dzięki za ten post. Zmobilizowałaś mnie do głębszego zastanowienia się nad tematem wody w ogrodzie. Zbieram co prawda deszczówkę w beczki i starą wannę ale muszę postarać się jeszcze bardziej :)

    Uściski :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja w swoim ogrodzie tez mam wodę deszczową, łapiemy ją do 2 dużych beczek, a wypompowujemy pompą. To naprawdę duża wygoda i oszczędność, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Podobne oszczędności robię. Nie nawidzę marnotrawienia wody. :)))

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za zainteresowanie się moim blogiem ;)

Copyright © 2016 Ogród przydomowy - blog ogrodniczy , Blogger